Dzień 14

Siedzimy w kościele.
Są sofy i kawa.
Dobre miejsce do przemyśleń po wyprawowych i życiowych.
Bardzo mocny wiatr i zachmurzenie.
Dzień 14 – perspektywa.
Łapiemy się często, podczas podejść na błędnym postrzeganiu / szacowaniu dystansów. Pomimo, że szczyty tutaj na Svalbardzie nie należą do bardzo wysokich w porównaniu do gór świata, to odległości zwłaszcza na pierwszych odcinkach po zamarzniętej wodzie często. Podczas dotarcia do podnóża góry wydłużają się znacznie względem planowanego czasu. Do tego dochodzą trudności z pokonywaniem rzek lodowcowych czy lodowców, gdzie wszyscy musimy być związani linami dla bezpieczeństwa i możliwości przeprowadzenia sprawnej akcji ratunkowej.
Darek Anioł Engel

Dzień 13


fot. Michał Mutek Zieliński

Bliskość tak nienaruszonych terenów oraz specyfika działań splitboardowych, gdzie pomimo pracy w zespole jednak sami podchodzimy i wspinamy się przełamując własne obawy. Sami również zakładamy ślad podczas zjazdu. Grupa daje w pewnym sensie poczucie bezpieczeństwa z drugiej jednak strony musimy sami mierzyć się nie tylko z trudnościami technicznymi i strachem, ale również z sobą. Pchać niemoc która nam towarzyszy. Strome trawersy. Wyśnieżone wąskie żleby, skały na zjazdach.
Freeride it’s exploring for sure, it’s also fun.
Darek Anioł Engel

Dzień 12

Dzień Polarny.
Pierwsza Polska Wyprawa Splitboardowa na Spitsbergen – SPLITBERGEN 2018 trwa i ma się dobrze. Walczymy z przeciwnościami pogody …
Ilość składowych by w tych warunkach dotrzeć do zjazdu na nietkniętych zboczach Arktyki jest spora. Muszą spełnić się wszystkie. Miejsce gdzie można zakotwiczyć jacht. Możliwość desantu z pontonu na brzeg. Stopień zagrożenia lawinowego. Odpowiednie wyśnieżenie zbocza. Możliwość podejścia / wspinania się by dotrzeć do linii zjazdu. Cała lista ” potrzeb ” by exploracja mogła się zakończyć sukcesem jest dłłłuuugggaaa ….. trzymajcie kciuki
Darek Anioł Engel


fot. Michał Mutek Zieliński

Dzień 11

Podejścia dzisiaj długie i trudne. Po płaskim ponad 2h i wejście w górę. Stromy trawers by dostać się przez wybraną przez nas grań. Wyśnieżone zdecydowanie mocniej niż pozostałe części zbocza, wklęsłości żlebów podnoszą ryzyko zejścia śniegu. Idziemy jednak w dystansach i bezpiecznie udaje nam się z Czubaką i Bartoszem pokonać najbardziej newralgiczne momenty góry. Jesteśmy. Teraz tylko w dół. Linie „przydzielone”. Każdy oswaja się z wybranym przejazdem. Mutek z kamerami gotowy. Poza samymi wejściami do linii zjazdu nie widać nic bo kąt spory, ponad 45′ trzeba zaufać sobie, zdjęciu z podnóża i partnerowi na radiu, który naprowadzi pomiędzy skały w żlebie.
Darek Anioł Engel



fot. Michał Mutek Zieliński

Dzień 10


foto Michał Mutek Zieliński

Płyniemy w kierunku południa bez sztormu, niestety w sporym zachmurzeniu. Podejmowane przez nas próby desantów pomyślne, ale tury bez kontrastu. Teren obiecujący jednak słaba widoczność mocno ogranicza eksplorację. Aktualnie jesteśmy w okolicach Barentsburga i staramy się nadal szukać miejsc umożliwiających zejście na ląd i działania w śniegu. Duża ilość żeglowania wprowadza zmęczenie w ekipie, choć część z nas nadal gotowa do splitboardingu…
Życie na jachcie toczy się raczej spokojnie. Wachty po 4h na morzu kajutami, czyli dwie osoby, reszta się ogarnia i odpoczywa. Spore dystanse więc doba w wodzie i kotwica jeśli uda się znaleźć zatokę nie głębszą niż 40m. Do tego odległość od brzegu nas trzyma i oczywiście zafalowanie. Ponton nie poradzi sobie w trudnej wodzie. Walczymy jednak czas topnieje, a freeriding sam się nie zrobi…
Darek Anioł Engel

Dzień 9


fot. Michał Mutek Zieliński

Wachta trwa.
Dzisiejszy desant krótki łatwy i sprawny. Może nabieramy wprawy. Dwa sztucery w górach. W takich zatokach na północy Svalbardu o misie łatwiej, trzeba być czujnym cały czas. Skanowanie terenu. Podział na sektory obserwacyjne podczas podejść . Sporo tematów. Teren tradycyjnie o podwyższonej estetyce. Piekno aż kipi. Trudno sie tym najeść. Szczęśliwie poszło dzisiaj kilka żlebów. 1,5h płaskowyżem przez zamarzniętą rzekę i od podnóża strome zakosy, nawet same buty pod koniec. Zjazdy wyskalonymi przestrzeniami. W górnych partiach nawet miękki śnieg. Niżej cięższy ale wystarczająco szybki. Rano przed wyjsciem w góry przypłynęła rodzina morsów. One bardzo ciekawskie są. W górach trzy razy podchodził do nas lis polarny, ale trzymał dystans.
Taki to Arktyczny freeride.
Spokojnie choć wybitnie emocjonalnie. Dziękuję za to. Płyniemy szukać dalej, może Ląd Księcia Karola…..
Darek Anioł Engel

Dzień 8

Po niespełna 4h żeglugi dotarliśmy do kolejnej z zatok w Kongsfjorden w niesamowitej scenerii, ściany ogromnego lodowca Holtdeal 1375km2 powierzchni. Z udziałem szczęścia zrobiliśmy pontonem desant na niewielką wyspę Blom-Strandhalvoya, splitboardowo wspięliśmy się na najwyższy jej szczyt, zjazd nie należał do bardzo trudnych, natomiast miał miejsce w wyjątkowych okolicznościach natury. Ściana wcześniej wspomnianego lodowca o wysokości ponad 250m (mierzone dronem), krzyczaca co jakiś czas (takie odgłosy pękającego lodu). Pole kry lodowej i góry biało-błękitne pływające w całej zatoce.
Czyste piękno.
Darek Anioł Engel


fot. Michał Mutek Zieliński

Dzień 7


fot. Michał Mutek Zieliński

Pobudka o 5:30.
O 7 już na fokach. Prognoza mówi , że do 13 jest względna widoczność bez silnego wiatru.
Idzie w totalnie nieznane. Nieco sprawdziliśmy na ubogiej mapie jednak nie odpowiedziała nam jak dotrzeć do pożądanego spotu.
Po 1h po platoue docieramy do podnóża,  jednak okazuje się nie wymarzonej ściany. Po kolejnych 2 godzinach stromego podejścia przedostajemy się do sąsiedniej doliny. Wysokości nie są duże , nie w tym trudność. Teren zupełnie nie explorowany. Brak informacji u lokalesów – pytaliśmy w miasteczku Ny Alesund, do którego to dobiliśmy jachtem po 25h żeglugi. Teraz jest spore zamieszanie ” w obejściu” bo mieszka tu nagle 130 osób, zimą tylko 30. Głównie naukowcy i badacze Arktyki i zjawisk północnych . Do tego jesteśmy Continue reading