Powrót do poprzedniej strony

Relacja Yacht & Freeride Camp.

Natura. Emocje. Wolność ..
Czas jest. Płynie, trwa, niewiele się zmienia jeśli chodzi o niego samego.
Godzina niezmiennie od dawna ma 60 minut, a tydzień .. Tutaj pojawia się czynnik ludzki – dość szumnie brzmiący.
Jeśli w jakiś sposób człowiek jest w stanie zaburzyć czas, to subiektywnie rzecz biorąc Nam się udało. Człowiek pomimo braku komfortu, zapewne zmęczenia, niejednokrotnie bólu, niepewności, strachu iście pożąda natury. Izolacja społeczna, to te kawałki życia, kiedy śmiejemy się nie zasugerowani. Śmiejemy się z rzeczy, które Nas śmieszą, a nie z tych, które powinny. Uwalnia się zasób nieznanych dotąd emocji, które nie maja nazw. To jak na nowo chodzić, oddychać, łaknąć ..
Wyprawa Północna to oczywiście zbyt mocne stwierdzenie. Człowiek popada w hipokryzję, żyjąc w świecie supermarketów, kredytów, schematów ..
Chcielibyśmy mierzyć się z wyzwaniami; z nieosiągalnym, łamać stereotypy, być .. Tak chcielibyśmy być. Czas kiedy podchodziliśmy na fokach w nowym terenie, nieznanym, niepewnym, budzi refleksje. Idziemy grupą jednak, każdy idzie sam. Sam walczy. Jest zmęczony też sam, nawet niewiele rozmawia bo trzeba trzymać dystans ze względu na bezpieczeństwo. Więc droga trwa; kilka godzin ..
Pomijając szczyt gdzie trzeba się ogarnąć i wstrzymać oddech przed zjazdem (przez cały czas działań górskich towarzyszył Nam 3 stopień zagrożenia lawinowego), moment „oderwania” kiedy to zostawia się ów strach i sporą niepewność na czubku Góry, zmienia człowieka w marzenie. W ten fragment egzystencji, który zwykle zostaje nienaruszony w sferze domysłów. Nagle prędkość pozostawia całą sztuczność, która nie jest w stanie nadążyć.. Strach znika, pojawia się miejsce w tekście, którego nie da się wypełnić nazywaniem emocji. Nowum. Życie, które w końcu złapało oddech.
Freeride ..
Norwegia Zimą to surowy, twardy kawałek bytu. Ludzie tutaj są mili i pomocni choć asertywni i bezpośredni. Bez zbędnych tłumaczeń. Może niemili ? Może prawdziwi ? Może ..
Powrót z Gór sprowadza ciało do rozluźnienia, racjonalizm, brak bezpośredniego zagrożenia ..
Dlaczego sami dążymy do utraty komfortu, z premedytacją pozbawiamy się kontroli ..
Powrót na jacht okazuje się paradoksalnie powrotem do domu, którym nim jest. Oszukując siebie zmieniamy lokalizację, zbliżając się do kolejnej niepewnej sytuacji, o której śniliśmy latami ..
Coś niebywałego. Coś co trudno jest nazwać. Absolutne piękno, które nie pozwala się Nam ani przez moment uwolnić od siebie. Trwa, zarządza zmysłami; jest – jak czas .. niezmiennie trwa.
Idziemy spać by obudzić się i pójść.
Słyszałem, że to tylko deska na śnieg. To prawda. Jednak My zrobiliśmy z tego sposób, który tłumaczy poświecenie, daje chęć, pozwala się zgodzić, utrzymuje balans ..
Jemy, rozmawiamy, planujemy; mapy i przewodnik po Lyngen Alps jak prognoza nadaje rytmu. Gdzie płynąć, o której być właśnie tam, dlaczego wschodnia wystawa byłaby lepsza itd. ..
Świat skurczył się i pomimo surrealizmu, surowości kolorów, braku pewności, zaczyna być łatwiejszy; bardziej zrozumiały.
Jazda po świeżym śniegu, snowboarding w wysokich Górach, działania poza infrastrukturą, podejmowanie niepopularnych decyzji to wszystko nabiera sensu. To jak szaleństwo, które daje poczucie spokoju.
Wyprawa jachtem na splitboard powyżej koła podbiegunowego obnażyła kilka obszarów jak również zmieniła coś w Nas co chciałbym by zostało minimum do następnego odcumowania.

Dziękuję wszystkim, dzięki którym Życie miewa sens.
A.

Yacht & Freeride Camp – Norwegia.